Czy wrócę do Chin?
- 17 kwi 2020
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 17 maj 2020
Odpowiedź jest oczywista.
Wrócę na pewno.
Pytanie - KIEDY...
Polecę teraz banałem.
Niedawno miałam sen :))))
Śniło mi się, że mój syn (ma 5 lat), jako osoba dorosła, zaproponował mi wspólny wyjazd do Chin. Syn zabiera mnie w podróż sentymentalną do Liaoyang - miasta, w którym spędziłam najwięcej czasu i o którym tyle słyszał.
Często myślę o Chinach. Ostatnio w kontekście wydarzeń, które zmieniają oblicze naszej planety. Pandemia, z którą przyszło się nam zmierzyć, zmieniła moje dotychczasowe postrzeganie tego, co wydawało mi się do tej pory za bezpieczne. Pomimo izolacji, przebywając we własnym domu, nie czuję się komfortowo. Przeraża mnie to, co dzieje się
w kraju, brak dyscypliny wśród społeczeństwa, nieprzewidywalność podejmowanych decyzji. Będąc matką, zastanawiam się w jakiej rzeczywistości chciałabym, aby dorastało moje dziecko. To prawda, koronawirus (SARS-CoV-2), przez co niektórych nazywany chińskim wirusem, ma swój początek w Wuhan. Niemniej jednak, ten sam kraj, od którego "wszystko się zaczęło", najszybciej uporał się z problemem.
W 2020 r. blog "Made in China" uzupełniłam o kilka wpisów. Gorąco zachęcam do przeczytania postu "Sielska idylla (Xiamen)", w którym przedstawiam metropolię swoich marzeń. Miejsce, podobne klimatem do opisywanego, wybrałabym jako kolejny przystanek w podróży życia.
Są miasta w Chinach, które chciałabym ponownie odwiedzić. Takim miejscem jest na pewno Szanghaj. Chciałabym raz jeszcze, po latach, dowiedzieć się, czy odbieram je równie pozytywnie co kiedyś. Na tamtą chwilę Szanghaj wydawał mi się najbardziej kosmopolitycznym miejscem, jakie dotychczas odwiedziłam.
Chciałabym wrócić do Chin i podróżować koleją do miejsc, których nie miałam okazji wcześniej zobaczyć (m.in do Xian, Chengdu, Chongqing, Kunming, Wuhan, Shenzen, Sanya na Wyspie Hajnan).
Chciałabym odwiedzić południe kraju. Pomimo odwiecznej batalii o Hongkong, miasto było, jest i będzie w pierwszej dziesiątce miejsc na świecie, na których zobaczeniu szczególnie mi zależy. Namiastkę Hongkongu poczułam w mniejszym mieście portowym - Xiamen. Połączenie ultranowoczesnej metropolii, wkomponowanej w wiecznie zielone wzgórza, bijących po oczach neonów miasta, morskiej bryzy i zapachu ulicznego jedzenia, w takiej scenerii chciałabym się kiedyś zobaczyć.







Komentarze