top of page
Szukaj

Girl power

  • 17 kwi 2020
  • 2 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 15 maj 2020


Wpis dedykuję wszystkim kobietom, które poznałam w Chinach.



Minęło 8 lat od mojego powrotu do kraju. Długo nosiłam się z zamiarem, aby dopisać na blogu kilka brakujących historii. Ten wpis powstał w 2020 roku i opowiada o dwóch kobietach, z którymi łączyła mnie szczególna więź. Pomimo istniejących między nami różnic kulturowych i światopoglądowych, obie były bardzo otwarte na znajomość ze mną.


Begonia


Z Begonią spędziłam najwięcej czasu, ponieważ spotykałam się również z jej 5-cio letnią córką, na lekcjach angielskiego.

Begonia całe życie spędziła w Chinach, nigdy nie wyjechała poza granice swojego kraju.

Od naszego pierwszego spotkania, interesowało ją wszystko - opowieści o kraju, z którego pochodzę, obyczajach, relacjach z mężem, rodziną. Czułam się podwójnie odpowiedzialna :) Wiedziałam, że wszystko o czym jej wtedy opowiem, może w niej i w jej córce ukształtować taki a nie inny pogląd na temat obcokrajowców, Europejczyków, Polaków, polskich kobiet itd. itd. (kontakt mamy po dziś dzień, więc chyba dobrze mnie zapamiętały ;P )

Poznałyśmy się przypadkiem na ulicy, któregoś zimowego dnia 2012 roku. Rzeczywistość Lioayang, z perspektywy cudzoziemki, nie zawsze była dla mnie łaskawa. Begonia wykazywała się ogromną empatią, wspierając mnie w trudnych momentach. Zawsze mogłam liczyć na jej pomoc, za co chciałabym jej podziękować.

Zapamiętałam ją jako osobę o silnym charakterze, zdyscyplinowaną, dążącą konsekwentnie do celu.

W tzw. międzyczasie została kobietą sukcesu (już wtedy przejawiała żyłkę do interesu). Założyła własną firmę (z branży tekstylnej), córkę zabiera na wakacje za granicę.


Anna


Anna to buntowniczka. Pozytywnie zakręcona, zdystansowana, wiecznie żartująca kobieta. Miała dwie twarze - inną w pracy, gdzie wykazywała ponadprzeciętne zaangażowanie, inną w wolnym czasie, który spędzała na zakupach i w klubach karaoke. Konsumpcjonizm, który uprawiała, momentami przyprawiał mnie o zawrót głowy. To ona jednak wtajemniczyła mnie w świat popkultury, chińskich podróbek, iphonów i KTV.

Tak szybko jak podejmowała decyzje o zakupie nowej pary butów, tak szybko decydowała

o losach projektów w międzynarodowej firmie, której była częścią.

Po latach spotkałyśmy się w Polsce (w Jeleniej Górze). Awansowała i została zaproszona na kilkudniowe szkolenie w Polsce i Niemczech. Do Chin wróciła z toruńskimi pierniczkami, nową parą new balanców i biżuterią yes.


Begonia w Dalian (2011 r.)

Moja najsłodsza uczennica - córka Begonii w wieku 5 lat...

...i 8 lat później :) (2020 r.)

Anna w Shenyang (2012 r.)

Anna w autobusie :)

Anna w Polsce i mój 1.5 roczny syn Oskar (w skarpetkach I love China :) ) (2016 r.)





 
 
 

Komentarze


bottom of page