Każda podróż ma swój początek
- 22 cze 2019
- 1 minut(y) czytania
Moja fascynacja kontynentem azjatyckim zaczęła się od podróży do Państwa Środka.
Był rok 2012. Wrzucona w oko cyklonu, na własne życzenie zamieszkałam w mało znanym mieście Liaoyang w Północno-Wschodnich Chinach. Tocząc codzienną batalię z przeraźliwym mrozem (początkowo temperatura sięgała -26 stopni C), trudnościami w komunikacji, tęsknotą za domem, rodziną, starymi przyzwyczajeniami, starałam się pojąć zasady jakimi rządzi się "tamten" świat. Poprzez blog Made in China (opublikowanym pierw na stronie Transazji), starałam się zapisać wrażenia z ważnych dla mnie momentów.
W Lioayang przeżyłam cudowne chwile, ale również takie, o których chciałabym zapomnieć. Pobyt w Chinach, z perspektywy czasu, odmienił moje życie. Pamiętam uczucie jakie towarzyszyło mi po powrocie do kraju - byłam przeszczęśliwa. Czekałam na powrót do domu. Wiedziałam jednak, że część siebie zostawiłam gdzieś bardzo daleko i że prędzej czy później do Azji wrócę.
Blog Jaja w tropikach opisuje moją backpackerską podróż wielkanocną (rok 2014) przez Singapur, Malezję i Tajlandię.
Wszelkie treści, w tym zdjęcia przedstawione na niniejszej stronie internetowej są mojego autorstwa. Nie można ich wykorzystywać bez mojej oficjalnej zgody.

Co było pierwsze? Czyli najważniejsze mieć plan!

Gdzieś po drodze...




Komentarze