Kuala Lumpur
- 21 cze 2019
- 1 minut(y) czytania
Być w Malezji i nie widzieć Petronas Tower, to jak wypoczywać w Tajlandii i nie spróbować Changa ;)
W czasie niespełna trzytygodniowego wyjazdu, chcąc przejechać przez trzy kraje, musieliśmy zrezygnować z odwiedzenia wielu ciekawych miejsc po drodze. Tak było w przypadku Malezji. Kraj, będący rajem dla backpakerów, ma wiele do zaoferowania. Od dżungli na wschodzie (Park Narodowy Taman Negara), plantacje herbaty (najsłynniejsza BOH), po rajskie plaże na zachodzie.
W Malezji chcieliśmy poznać największą metropolię - KL i pojechać dalej, w kierunku Langkawi. Z powodu zamknięcia największej atrakcji wyspy- podniebnego mostu, ruszyliśmy bezpośrednio do Tajlandii. Po odwiedzeniu jedynie Kuala Lumpur i Batu Caves pozostał niedosyt, który może kiedyś zaspokoimy.
W KL zatrzymaliśmy się w jednym z najlepszych (ever!) hosteli. Nigdy wcześniej nie widziałam takiej różnorodności w odcieniach skóry jak tu, w Kuala! Najciekawsza wydawała się mieszanka hindusko-chińska. Nastoletnia dziewczynka spotkana w metrze, miała ciemną karnację hinduski i skośne oczy, które hi-pno-ty-zo-wa-ły!
Zwiedzanie Petronasów - słynnych wież znanych z filmu Osaczeni z Sean'em Connery i Catherine Zeta-Jones, zaplanowaliśmy w ten sposób, aby największą atrakcję - nocną iluminację oświetlającą wieże, zostawić na sam koniec. Efekt był piorunujący! Wychodząc z budynku, gdy było już ciemno, przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Umysł tego nie ogarniał! Jedna z najwyższych budowli świata była tuż przed nami, na wyciągnięcie ręki!
W Petronasach posmakowałam również cuchnącego duriana i zjadłam najlepszy (ever!) smażony ryż :)

Pteronas Tower

Centrum handlowe w Petronasach


Japońskie kotki maneki neko (kiedyś przywiozę oryginalnego :) )

Świecidełka

Czechosłowackie kryształy podbijają świat! :)

W hostelu...

...takie miłe przyjęcie :)

Kuala Lumpur





Komentarze