top of page

Odwiedzić największy fish market i zjeść surowego tuńczyka

  • 20 maj 2019
  • 1 minut(y) czytania

Odwiedzam największy na świecie targ rybny Tsukiji, chcąc posmakować surowego tuńczyka. Najdroższy, wylicytowany na tokijskim targu tuńczyk błękitnopłetwy kosztował prawie 3 miliony euro! Jak drogie musiało być sushi, którego składnikiem był owy tuńczyk?!


Przed wylotem do Tokio oglądam programy kulinarne dotyczące słynnego targu. Oglądam również "Jiro śni o sushi", w którym słynny restaurator (a później jego syn) codziennie jeździ rowerem na targ, aby odebrać najbardziej szlachetne okazy ryb i owoców morza do swojej restauracji.


I oto jestem na targu, aby zjeść jedno z najlepszych śniadań ever. Wizyta na targu stanowiła ucztę dla oczu i podniebienia. Smak surowego tuńczyka znam, jednak nigdy wcześniej nie miałam okazji posmakować go w takiej ilości i teksturze. W czasie degustacji dotarło do mnie jak delikatne jest to mięso, które dosłownie rozpływało się w ustach. Dla samego tuńczyka warto było przyjechać na targ (-> właściwy targ, na którym odbywają się licytacje tuńczyków zmienił swoją lokalizację. Targ Tsukiji jednak pozostał, zachowując swój mikroklimat).


Ponieważ nie samym tuńczykiem targ żyje, ruszam dalej w poszukiwaniu morskich rarytów.

Lawiruję pomiędzy stoiskami serwującymi jeżowce, grillowane ostrygi, ryby w tempurze. Śniadanie kończę na słodko. Początkowo skuszona lodami z wieloryba, wybieram bardziej eko rozwiązanie i ostatecznie decyduję się na gofrową rybkę z nadzieniem z czerwonej fasoli. Udany początek dnia :)








 
 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Komentarze


bottom of page