Posmakować japońskich słodyczy
- 20 maj 2019
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 7 cze 2019
Jestem w raju cukierniczym - jem słodycze i nie tyję! Co więcej - znalazłam słodycze, które mają zero kalorii. Takie rzeczy tylko w Japonii.
Poniżej kilka subiektywnych obserwacji na temat japońskich słodyczy:
1. Są mniej słodkie, przez co mniej kaloryczne.
To samo dotyczy napojów gazowanych, ice tea i podobnych. Na każdym rogu znajduję automaty z napojami. Często w miejscach, po których nigdy bym się tego nie spodziewała. Maszyny serwują napoje ciepłe i zimne. Mamy do wyboru puszki kawy, kakao, herbaty, napoje kolorowe, piwo, sake, wodę. Piję i nie dowierzam - napoje uznane za słodkie w Polsce, w Japonii smakują inaczej. Nie obawiam się, że są niezdrowe (w PL ich unikam). Tutaj każdego dnia zamawiam inne i czuję, że mogłabym tak codziennie!
2. Jedząc mniej słodkie rzeczy ani razu nie ogarnął mnie syndrom otwartej paczki paluszków -> sięgam po dwa -> jem całą paczkę.
3. Słodycze mogą być przygotowane ze składników pochodzenia roślinnego.
I w tym miejscu z łezką w oku wspominam moment, kiedy po raz pierwszy trafiłam na ziemniaczane serniczki na Yanace. Serniczki, jeszcze ciepłe, oblane były miodem i posypane czarnym sezamem. Zrobione były ze słodkich ziemniaków. Nie wiedzieć czemu nie zrobiłam im zdjęcia. Przynajmniej mam pretekst, żeby wrócić do Japonii albo zrobić serniczki w wersji Designed in Tokyo, Made in Poland.
Skosztowałam również tradycyjnych słodyczy tzw. wagashi, które wyrabiane są jedynie z naturalnych składników, np. ryżu czy fasoli (do ich wyrobu nie stosuje się produktów mlecznych czy też olejów roślinnych). Są mega ciekawe. Wybrałam takie, które serwowane były w formie szaszłyków.
4. Coś co pokochałam od pierwszego ugryzienia (ten tekst nie pochodzi z sagi Zmierzch by the way) to przekąski wypełnione pastą z czerwonej fasoli. Bardzo pożywne, lekko słodkie, o jednym z tych smaków, który człowiek zapamięta na całe życie.
5. Wybór słodyczy jest ogromny!
Wśród "dziwnych wynalazków" znaleźć można słodycze, które należy samemu zmontować tzw. kracie (są do kupienia w polskich sklepach internetowych). Zestawy przypominają ciastolinę Play-Doh. Z półproduktów montujemy słodkie hamburgery, zestawy sushi, desery lodowe. Zabawa dla dużych i małych łasuchów.
Z bardziej odjechanych rzeczy zakupiłam krążki do ozdabiania kawy. Krążki wykonane z ultracienkiej bibułki przedstawiają wizerunki ulubionych postaci (wybrałam Snoopiego) i wykonane są z czekolady. Kładzie się je na gorącej kawie.
Japończycy doszli do perfekcji w sztuce ozdabiania jedzenia. Gotowymi zestawami jadalnych naklejek możemy udekorować wszystko co sobie wymarzymy. Dekorowanie jedzenia to temat na odrębny post. W tym miejscu zachęcam do obejrzenia IG konta @littlemissbento i podpatrzenia jak, np. ze zwykłej kanapki można wyczarować cuda.
6. Matcha-matcha-3xmatch
Wśród słodyczy dużo miejsca zajmują te z dodatkiem matchy. Poznać je można po kolorze - jaskrawo zielonym - w lodach, czekoladkach, nadzieniach. Kawa z matchą też jest zielona.
7. KitKat rządzi!
Batoniki występują w różnych wariantach. Te z dodatkiem matchy można już znaleźć w polskich marketach - polecam. Wśród bardziej wymyślnych znajdziemy batoniki o smaku melona z Hokkaido, serka mascarpone, fromage, jagodowego sernika...
8. Coś co mnie na maksa zaciekawiło to temat koreańskich słodyczy. Po raz pierwszy spróbowałam ich w Tokio. Polubiłam do tego stopnia, że w momencie kiedy ich skosztowałam, każde popołudnie nie obyło się bez kawki i koreańskiego pączka, który kształtem przypominał amerykańskiego donutsa. Smak pączka jest uzależniający.








Komentarze