top of page
Szukaj

Chińskie standardy

  • 14 kwi 2020
  • 1 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 5 maj 2020


Od jakiegoś czasu uczę w Chinach języka angielskiego. Dostałam również kilka propozycji pracy w tamtejszych przedszkolach. Wystarczyło dłużej pokręcić się po mieście

a propozycje pracy same się pojawiły. Przypomniał mi się artykuł, który przeczytałam przed wylotem do Chin na temat łatwości znalezienia przez Europejczyka pracy w Chinach. Przekonałam się na własnej skórze, jak bliski jest on prawdzie.


Z nauką małych dzieci (w wielu 5-6 lat) wiąże się pewna historia. Długo zastanawiałam się czy wątek ten poruszyć na blogu. Pragnę nadmienić, że są to moje subiektywne odczucia

i historia ta nie musi mieć przełożenia na wszystkie chińskie szkoły czy przedszkola.

Gorąco wierzę w to, że uczą w Chinach nauczyciele, którzy stanowią inspirację dla tamtejszych dzieci (i ich rodziców). Okazało się bowiem, że przeprowadzona przeze mnie lekcja bardzo spodobała się maluchom, ale niekoniecznie ich rodzicom.

Rodzice, przyzwyczajeni do dyscypliny panującej w szkole, zażądali ode mnie surowości, wydawania komend i poleceń, co więcej stosowania kar. A wszystko to w czasie prywatnej lekcji angielskiego :)

Zastanawia mnie celowość zatrudnienia zagranicznego nauczyciela, który w gruncie rzeczy ma powielać te same chińskie standardy nauczania. Ogromnym zaskoczeniem był dla mnie fakt, iż spośród wszystkich rodziców, znalazł się tylko jeden, gotowy zaoferować swojemu dziecku coś innego niż to do czego przyzwyczajone jest na co dzień, w szkole. Co więcej,

w lekcjach angielskiego przeznaczonych dla małych dzieci, udział biorą również ich rodzice, robiąc notatki dla swych pociech :)


Najsmutniejsze w tej historii jest to, że stosowane przez mnie metody nauki na wesoło, przynosiły efekty. Nie od dziś jednak wiadomo, że dzieci i ryby głosu w Chinach nie mają :(


Moja najsłodsza uczennica :)

P.S. Chińskie dzieci nie noszą pampersów :)


 
 
 

Komentarze


bottom of page