Jak Feniks z popiołów (Datong)
- 14 kwi 2020
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 17 maj 2020
Wczesnym rankiem opuszczamy Pekin i ruszamy z dworca Liuliqiao klimatyzowanym autokarem w kierunku miasta Datong. Podróż zajmuje ok. 6 godzin.
Po drodze...
Zupełne pustkowie, teren górzysty, krajobraz księżycowy, przestrzeń przedzielona nowoczesną autostradą i ... plac budowy. W środku niczego powstaje nowe osiedle mieszkaniowe. Nie jeden, dwa czy trzy budynki... Tu powstaje całe miasto!
Odpowiednia reklama na ogrodzeniu (najczęściej przedstawiająca białą twarz, jeszcze lepiej całą rodzinę, koniecznie młodą i uśmiechniętą), eko hasło (w stylu: Green Palace, Green Mansion, The City of Waterfalls itp.), kolorowy (najlepiej zielony z lasem lub niebieski
z rzeką) baner reklamowy i sukces sprzedaży gwarantowany.
To co mijamy po drodze jest zapowiedzią tego co ujrzymy na miejscu, w Datong.
Miasto przypomina pole bitwy, jest jednym wielkim placem budowy. Wszędzie widać wyburzone budynki, sterty gruzu i szkła. Z opuszczonych budynków zwisają kable (nie wiadomo czy są pod napięciem). W studzienkach kanalizacyjnych brakuje wiek. Zasady bezpieczeństwa (o ile w ogóle istnieją w Datong) są ignorowane na każdym kroku.
Budynki, które podlegają rozbiórce nie są niczym odgrodzone. Gruz i szkło wysypuje się na chodniki.
Spacerujemy po mieście zachowując wszelkie możliwe środki ostrożności. Brzmi to banalnie, ale niebezpieczeństwa, które czyhają na przechodniów w Polsce, ograniczone są do minimum. W Datong spokojne przejście przez ulicę eskalowało do rangi przetrwania.
...Kilka dni temu spacerując po Liaoyang nagle zerwał się silny wiatr. Coś podpowiedziało mi, aby przejść na drugą stronę ulicy, która wydawała się bezpieczniejsza. W tym samym momencie, z dachu budynku zaczęły spadać na głowy przechodniów cegły! Kobieta, która była najbliżej zdarzenia (ok. 1 metra ode mnie), jak gdyby nigdy nic, uśmiechnęła się, wsiadła na rower i odjechała. Nie zrobiło to na niej wrażenia. Ja byłam przerażona.
Po powrocie z Datong do Liaoyang, opowiadając chińskiemu koledze o wrażeniach
z podróży, usłyszałam bardzo ciekawe wytłumaczenie sytuacji, która ogarnęła Datong.
To co widzieliśmy w mieście to nie był nalot bombowy czy uderzenie asteroidy. Datong, jak wiele innych chińskich miast jest "under construction". Budowane od nowa, (włącznie z zabytkami) odradzają się .... jak Feniks z popiołów...




Bramki na autostradzie






















Komentarze