Maki, nigri, nori i wasabi
- 14 kwi 2020
- 1 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 14 maj 2020
Miłym zaskoczeniem było odkrycie niewielkiej restauracji japońskiej w Liaoyang, odwiedzanej głównie przez młodych Chińczyków. Spośród surowych, zaparowanych jadłodajni, ta wydawała się objawieniem, powiewem świeżości w szarej scenerii Liaoyang.
Przygodę z sushi zaczęłam za czasów studenckich. W Chinach poznałam na czym polega sztuka przygotowywania i konsumowania sushi. Nigiri sushi, futomaki, uramaki, feria kolorów, elegancka, niebanalna forma, niepowtarzalny smak - oto co pokochałam w sushi. Kuchnia ta ma jeszcze jedną zaletę. Przygotowywana jest na bieżąco, stąd ma się pewność, że wszystkie składniki są świeże. Dodam jeszcze, dla smaczku :), że jeden z serwowanych
w tamtejszej restauracji przysmaków - krewetki tygrysie w cieście tempura, kosztował
niespełna 5 zł. W poznańskim sushi barze 48...





Od tej malutkiej knajpki wszystko się zaczęło :) tj. moje zafascynowanie kuchnią japońską
i sushi.






Komentarze