top of page
Szukaj

Przeprowadzka (Liaoyang)

  • 14 kwi 2020
  • 2 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 15 maj 2020


Choć nazwie hotelu w Liayoang, w którym byliśmy zakwaterowani (w pierwszych tygodniach naszego pobytu), przyświecało słowo -International- a na progu witał gości napis "go anywhere, stay here", nikt z obsługi hotelowej nie mówił po angielsku. Załatwienie podstawowych spraw stanowiło nie lada wyzwanie.

Z początku coś co wydawało się przyjemne (mam na myśli zainteresowanie naszymi osobami), po czasie stało się uciążliwe. Kelnerzy, np. notorycznie zaczepiali mnie prosząc

o zdjęcie, donosili serwetki, o które nie prosiłam itd.

Poznając wszystkie zwyczaje panujące w hotelu i wszystkie pracujące w nim osoby,

z general managerem na czele, przyszedł czas na wyczekaną przeprowadzkę.


O poszukiwaniu mieszkania w Liaoyang mogłabym napisać książkę (albo scenariusz filmu, ewentualnie programu :) np. House Hunters - poszukiwacze domów w Azji ;) ). Łącznie obejrzałam około 15 lokali, odwiedzając zarówno tradycyjne mieszkania w niskiej zabudowie, drapacze chmur, strzeżone osiedla czy podejrzane dzielnice...

Zanim ostatecznie podpisaliśmy umowę najmu z właścicielem mieszkania, po raz kolejny utwierdziliśmy się w przekonaniu, że Chińczycy bardzo długo nad wszystkim debatują. Czasami miało się wrażenie, że dyskutują nad oczywistościami, w naszym rozumieniu nie wartymi żadnej uwagi. Zaobserwowaliśmy też wiele cech wspólnych we wszystkich odwiedzonych mieszkaniach.


No1 W łazience króluje prysznic. Nie jest on obudowany, nie ma w nim brodzika czy zasłonki. Można sobie tylko wyobrazić jak bardzo trzeba się nagimnastykować, aby

w trakcie kąpieli nie zalać całej łazienki. Tym bardziej, że prysznic w większości mieszkań zamontowany był pomiędzy pralką, podłączoną do kontaktu a toaletą.?!...


No2 Chińczycy uwielbiaj wieszać na ścianach wielkoformatowe zdjęcia swoje oraz swoich dzieci i wnuków. Nad łóżkiem obowiązkowo wisi zdjęcie z wesela, w salonie fotografie dzieci w przebraniu.


No 3 Jeżeli chodzi o chińską kuchnię to nie ma w niej piekarnika. Lodówka, z kolei najczęściej wyniesiona jest do dużego pokoju.


Jest jeszcze jedna kwestia warta wspomnienia. Stosunek Chińczyków do porządku. Odnoszę wrażenie, że dla Chińczyków liczy się jedynie wygląd własnego mieszkania. Nikt w Liaoyang nie przejmuje się tym, że dwa metry od klatki schodowej osiedle tonie w śmieciach. Nikt również nie dba o czystość okien. Dotyczy to zarówno mieszkań w niskiej zabudowie, jak

i apartamentów na 25 piętrze wieżowca (to jeszcze jest zrozumiałe...wysokość itd.).

Chińczycy wyrzucają papierki po jedzeniu wprost pod swoje nogi, spluwają na ulicę, zdarza się, że wymiotują publicznie. Mówiąc kolokwialnie, trzeba uważać, aby przypadkiem w coś brzydkiego nie wdepnąć...


Ponieważ nawet do najgorszych obrazów można się przyzwyczaić, sytuacje, które obserwowałam na ulicach Liaoyang w pierwszych dniach po przyjeździe wydawały mi się na tyle abstrakcyjne, że pewnych miejsc i widoków wolałam po prostu unikać. Każdego dnia zapuszczałam się jednak dalej i dalej, ciekawa tego co znajdę za rogiem.

W poznawaniu nowych miejsc właśnie ten moment uważam za przełomowy. Moment,

w którym wrażenia estetyczne nie mają znaczenia i zwycięża ciekawość :)



Widok z okna nowego mieszkania



 
 
 

Komentarze


bottom of page