Pływający targ
- 21 cze 2019
- 1 minut(y) czytania
Z pływającym targiem było trochę tak jak z wizytą na niebiańskiej plaży. Atrakcja- wabik, nie miała nic wspólnego z tradycyjnym targowiskiem na wodzie. "Opływała" natomiast w pamiątki rodem made in China.
Chcieliśmy odwiedzić targ mniejszy od tego w Damnoen Saduak, mniej popularny wśród turystów, ale wciąż pełniący swoją funkcję handlową. Była to misja, która niestety zakończyła się fiaskiem. Nie byliśmy w stanie dotrzeć do targu. Pokonała nas komunikacja miejska w Bangkoku. Jako dowód załączam zdjęcie rozkładu jazdy autobusów :)
Damnoen Saduak warto było odwiedzić z jednego względu- kulinarnego. Podążając ścieżką smaków Pascala, spróbowałam niezwykłych rzeczy. Były to drobne słodkie przekąski, których smak i wygląd na długo zapamiętam.










Rozkład jazdy autobusów w Bangkoku. I weź tu się człowieku zorientuj w tym wszystkim...?!




Komentarze