Z wizytą w Batu Caves
- 21 cze 2019
- 1 minut(y) czytania
Około godziny 7.30 rano docieramy nocnym pociągiem z Singapuru do Kuala Lumpur.
Na dworcu zostawiamy plecaki i ruszamy dalej podmiejskim pociągiem, w kierunku Batu Caves - centrum pielgrzymek dla miejscowych hindusów.
Jest wcześnie rano. Oprócz nas zaledwie kilka osób podążających stromymi schodami w kierunku jaskini. Po drodze - mogłoby się wydawać, kolejna atrakcja. Sympatyczne małpki, które towarzyszą zwiedzającym i pozują do zdjęć. Nic bardziej mylnego. Małpy śledzą każdy nasz krok, kobiecie idącej przede mną, skaczą na szyję. Cwane są i to bardzo.
Wypatrują jedzenia, przeskakując między nami. Powiem szczerze- ja się ich bałam. Wyobraźnia działała, widząc ich ostre zęby i długie ogony. Przejście 272 schodów nie należało do przyjemności.
W powietrzu unosił się zapach ich moczu, sama świątynia wyglądała na podniszczoną. Ale taki podejrzewam, jest klimat hinduskich miejsc.


Lepiej nie przeszkadzać...

Pomnik hinduskiego bóstwa - Lord Murugai


You better watch out!

Spank my monkey!




Komentarze